Apteczka w góry

Apteczka w góry
Apteczka w góry

W Internecie pojawiło się wiele poradników jak skompletować apteczkę w góry. Wiele z nich przepakowuje apteczkę dodając rzeczy które nie tylko mogą za dużo ważyć podczas naszej wycieczki, ale także niektóre jej elementy mogą wręcz zaszkodzić.

Uwagi przedstawione w tym artykule dotyczą przede wszystkim apteczek skompletowanych na potrzeby wycieczek w nasze polskie cywilizowane góry – tam gdzie choroba wysokościowa nas nie powinna złapać, a leki z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ) można kupić w każdym spożywczaku.

Ma zawierać! Może zawierać Nie wkładać
Rękawiczki Plaster Leki (np.: NLPZ, Nospa)
Maseczka do RKO (folia/pocket) Gotowe opatrunki Zmrażacze
Bandaże Szyna np. samsplint Woda utleniona
Gaziki jałowe Bandaż typu Codofix Spirytus (w tym np. „leko”)
Chusta trójkątna Żele (np. altacet, panthenol)
Folia termoizolacyjna Wata/ Lignina
Nóż wielofunkcyjny (typu szwajcar) Wynalazki (np. pompki do odciągania jadu, kleszczy)
Latarka czołówka plus baterie zapasowe
Czysta woda butelkowana

Ma zawierać!

To zestaw minimalny którego waga nie powinna przekroczyć 1000 g. Produkty pakowane w papier powinny znaleźć się w foliowym worku. Chociaż daty ważności specyfików w tej apteczce są długie to jednak warto je sprawdzać i wyrzucać te, w których data przydatności do użycia się skończyła. Jeśli podczas wyprawy nasza apteczka zamoknie produkty pakowane w papierowe opakowania nadają się do wyrzucenia. Jeśli użyjemy wcześniej zmoczone produkty możemy zaaplikować kandydozę wprost na ranę.

Rękawiczki – sprawdźcie np. w pracy przy ogródku czy nie jesteście na nie uczuleni. Dwie pary powinny zdecydowanie wystarczyć.

Maseczka do RKO – plus znajomość jej używania. Mnie osobiście nie za bardzo podchodzi używanie tzw. „folii życia”. Lepsza i wygodniejsza w użyciu wydaje się maska pocket, ale zajmuje więcej miejsca niż folia.

Bandaże – dwa dziane najlepiej w folii i dwa elastyczne spakowane w worku. Przeciwwskazania do elastycznych: nie zaciskać mocno i nie nosić podczas długich wędrówek (zauważyłem że jest taki trend wśród turystów).

Gaziki jałowe – jedna paczka (trzy małe gaziki), plus dwie duże gazy spakowane w folię.

Chusta trójkątna – stara dobra chusta, którą możemy użyć nie tylko  jako temblaka, ale także jako opaskę zaciskową przy masywnym krwawieniu z kończyn, lub jako element wiążący usztywnienia kończyny w momencie podejrzenia złamania/pęknięcia. Ograniczeniem przy użytkowaniu chusty jest tylko nasza wyobraźnia. Chusta trójkątna powinna również znaleźć się w folii.

Folia termoizolacyjna (folia życia) – chroni przed wychłodzeniem/ przegrzaniem, niektórzy robią z niej namiot a jeszcze inni zbierają wodę pitną przy jej pomocy (ale to już na pustyni).

Nóż wielofunkcyjny – podstawowy szwajcarski nóż z nożyczkami i pincetą. Niewiele kosztuje, a każda apteczka powinna go mieć. Przykładowe zastosowanie w pierwszej pomocy:  wyciąganie żądeł pszczół lub pozostałości kleszcza (nie całego kleszcza!)  przy pomocy pecety, przycinanie opatrunków, przygotowanie szyn gałęziowych przy pomocy noża i wiele, wiele innych zastosowań.

Latarka czołówka – koniecznie wodoodporna i koniecznie ledowa (oszczędność energii). Mając latarkę możemy schodzić po zmroku szlakiem (chociaż bardzo to ryzykowne i zachęcam do schodzenia przed zmrokiem z gór). Żadne zwierzęta nie odważą się podejść do tak mocnego źródła światła. Nie ma latarki bez zapasowych baterii. Należy pamiętać również że urazy mają miejsce nie tylko w ciągu dnia, a w górach nie ma latarni.

Czysta woda butelkowana – jako środek dezynfekcyjny. Na ten specyfik nikt nie jest uczulony więc nikomu nie zrobimy nim krzywdę.

Jest to wersja minimalistyczna. Apteczka taka zajmuje niewiele miejsca w plecaku, a także niewiele waży. Być może ta apteczka nigdy nam się nie przyda. Ale naprawdę warto mieć te podstawowe artykuły w swoim plecaku na tzw „czarną godzinę”. Uzupełnieniem apteczki powinien być naładowany smartfon z aplikacją namierzającą np.: Ratunek

Może zawierać

Dodanie sprzętu z tej listy nieznacznie zwiększa wagę, rozmiar i cenę apteczki.

Plaster – na wydepilowanej, nie spoconej i nie zabrudzonej skórze sprawuje się całkiem nieźle. Niestety za dużo warunków trzeba spełnić żeby się przydał. Opatrunek założony na ranę musi być odporny na odklejanie – plaster nie ma takich właściwości i nawet wodoodporne się odklejają pod wpływem dostającego się do klejącej warstwy brudu. W czasie wędrówki denerwujemy się tylko takim odklejającym problemem. W jaki sposób zastąpić plaster? Czysty gazik i bandaż dziany zdecydowanie wystarcza.

Gotowe opatrunki w różnych rozmiarach przydają się kiedy przykładowo schodzimy już do schroniska, a tam okazuje się że mamy jakiś odcisk od nowych butów. Gotowy opatrunek staje się zbawienny kiedy w następnym dniu mamy pokonywać kolejne kilometry. Jest to jednak rzecz do kupienia w każdej miejscowości turystycznej.

Szyna samsplit – w górach może być potrzebna tylko przy urazach górnych kończyn. Dolne kończyny zostawmy służbom do tego stworzonym (czyli GOPR/TOPR). Założenie szyny w górach na dolną kończynę w momencie kiedy zostało nam jeszcze sporo kilometrów do miejsca docelowego jest niczym innym jak pogłębianiem urazu. Nigdy nie będziemy mieli pewności  w warunkach polowych czy to złamanie, czy skręcenie, czy pęknięcie nie mając do dyspozycji zdjęcia RTG i opinii lekarskiej. Poruszanie się z założoną szyną na urazowej kończynie dolnej niczym się nie różni od poruszania się na tej samej nodze bez szyny.

Codofix – bardzo fajny wynalazek. Jest to jednak produkt który łatwo zastąpić bandażem. Ale przecież każdy z nas miał zajęcia z zakładania czepca Hipokratesa przy pomocy bandaża.

Nie powinna zawierać

Leki  – czyli wszelkie medykamenty, które mają swoją datę przydatności do użycia. Należy tu wymienić wszystkie niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), a także żele (np. altacet, panthenol)  które chętnie wymieniane są w różnych artykułach o apteczkach górskich. Wszystkie te medykamenty mają jasno określoną temperaturę przechowywania do 25 °C. Temperatura jaka wytwarzana jest w plecaku podczas wycieczki górskiej nierzadko przekracza 30 °C (promienie słoneczne, temperatura naszego ciała). Pół biedy kiedy lek straci swoje właściwości pod wpływem temperatury i przestaje spełniać swoje podstawowe funkcje. Problem zaczyna się kiedy pod wpływem temperatury medykament zwielokrotnia swoje działanie lub powoduje skutki uboczne. Do leków dochodzą również reakcje alergiczne. Wtedy pierwsza zasada medycyny: „po pierwsze nie szkodzić” zostaje zanegowana przez osobę (właściciela apteczki) która próbuje pomóc.

Zmrażacz – to medykament który może pogłębiać uraz w trakcie dalszej wędrówki. O ile stosowanie hipoterapii ma na ogół pozytywne działanie w tym przypadku przeciwbólowe, to musimy wziąć pod uwagę ewentualność w której odłamki urazowej kości mogą zwiększać uraz/obrzęk w wyniku ocierania, lub klinowania naczyń krwionośnych podczas dalszej wędrówki.

Woda utleniona – ma swoją bardzo krótką datę do użycia. Badania nad stosowaniem wody utlenionej dowiodły że o ile przy obtarciach woda spełni swoją funkcję dezynfekcyjną to przy większych ranach utrudnia proces gojenia w wyniku denaturalizacji tkanek.  Ból jaki występuje podczas użycia tego specyfiku na otwartej ranie jest kolejnym argumentem za tym żeby zaprzestać stosowania go. Już lepszy jest Octanisept, ale ma on swoją datę ważności i sposób przechowywania (do 25°C). Najlepszym rozwiązaniem pozostaje zwykła woda butelkowana, która wstępnie oczyści ranę z zabrudzeń, jest odporna na wysoką temperaturę i nikt na nią nie jest uczulony.

Spirytus (w tym np. „leko”) – dezynfekcja rany jest ważna, ale nie za cenę bólu jaki sprawimy sobie lub bliźniemu. Dochodzi tu jeszcze ten sam problem co w przypadku wody utlenionej – denaturalizacja tkanek. Taka rana potraktowana spirytusem trudniej się goi.

Wata/lignina – to specyfiki które kiedyś można było znaleźć w różnych apteczkach. Dziś już wiemy że jest to „zło” dla rany, która jest zanieczyszczana tymi produktami. Przywierają one do skrzepu, a w skrzepach zostaje materiał chłonny dla wielu niepotrzebnych drobnoustrojów. Utrudniony jest wtedy proces gojenia.

Wynalazki (np. do odciągania jadu, czy kleszczy) – zajmują sporo miejsca w plecaku. Skuteczność tych wynalazków nawet jeśli jest potwierdzona jakimiś badaniami to równie dobrze można by wsadzić sobie cały zestaw przeciwwstrząsowy i zestaw małego chirurga do plecaka, ale po co? Żadna pompka nie wyciągnie tak skutecznie kleszcza jak palce człowieka (metoda stosowana na SOR). W wyniku podciśnienia wytwarzanego na skórze mogą tworzyć się krwiaki dla niektórych osób bardzo niebezpieczne. I po co to komu?

Wnioski: apteczka powinna być zbiorem niezbędnych produktów z których powinniśmy skorzystać w stanach zagrożenia życia. Apteczka nie powinna być lapidarium rzeczy zbędnych o wątpliwym działaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.